MOŻE NA NIŻSZYM BIEGU, ALE ZA TO JAK PEWNIE I WYSOKO !
Klub Sportowy Żupawa z stoickim spokojem zgarnia kolejny komplet punktów, tym razem w meczu z Iskrą Sobów. Nasza drużyna bezwzględnie opanowała przebieg meczu od pierwszych do ostatnich minut, tu w tej kwestii nie ma dyskusji. Mimo wszystko trzeba jasno zaznaczyć, że dzisiejszy mecz nie należał do intensywnych pod względem meczowego tępa, to nie był mecz do jakich w ostatnich tygodniach przyzwyczaili nas żółto-czarni, mimo wszystko wynik 6-1 jest imponujący.
Można powiedzieć, że grając na „niższym biegu” wygraliśmy przekonywująco i jak najbardziej zasłużenie.
Początek meczu jak to nas ostatnio zespół przyzwyczaił, bardzo spokojny i wyczekujący przez naszych piłkarzy co pokaże przeciwnik. Gdy już rozpoznamy grę rywali ruszamy jak po swoje… W 7 minucie wrzutkę z rożnego wykorzystuje Leptacz Adrian i „napoczyna” Iskrę. Chwilę później bo w 15 minucie kolejne „ciasteczko” od Kozieł Zbigniewa tym razem do Kozłowskiego Łukasz i podwyższamy w kapitalnym stylu na 2-0. Jeszcze w tej samej akcji posiadaliśmy kilka świetnych okazji bramkowych w których, tak nieco przyczepiając się powinniśmy trafić nieco wcześniej do bramki. Absolutnie kontrolowany przebieg meczu, lecz samo tępo tego spotkania jest chyba najniższe jakie gramy w tej rundzie rewanżowej. Sobów w tych pierwszych 30 minutach robił co w ich mocy i niekiedy ich akcje wyglądały nawet przyzwoicie, lecz to były raczej takie akcje (szybkie) kontrujące, nie jak nasi piłkarze którzy starali się konstruować akcje z własnej połowy. W 33 minucie fantastyczne podanie od Łagowskiego otrzymał Urbaniak Paweł który strzelił gola na 3-0. Niestety fakt, że zawodnik rywali nieco odbił piłkę asysty nie można przydzielić naszemu Kapitanowi Łagowskiemu i to wielka szkoda, bo piłeczka „ciasteczko”. Wynik pierwszej połowy ustala Kozieł Zbigniew po precyzyjnym strzale bezpośrednio z rzutu wolnego. Do przerwy 4-0 bezapelacyjnie zasłużony wynik.
Druga połowa pod względem piłkarskim, czy pod względem intensywności znacznie się obniżyła, mimo iż pierwsza połowa nie była jakaś rewelacyjna to druga była już naprawdę aż za natto słaba. Nasz zespół jeszcze ukąsił za sprawą Kozieł Zbigniewa który po raz kolejny zdejmuje pajęczynkę z rogu bramki po strzale z rzutu wolnego. Ostatnie nieco ponad 30 minut to naprawdę bardzo leniwe i słabe do oglądania, to nie zmienia faktu, że absolutnie kontrolowaliśmy przebieg meczu. Sobów jednak walczył i starał się jak mógł za to ten zespół trzeba pochwalić, mimo iż nie posiadał wielu argumentów w tym meczu dzielnie walczył o chociażby jedno trafienie, znacznie częściej zaliczając wypady niż w pierwszej połowie a kilku krotnie naprawdę było pod naszym polem karnym dość niebezpiecznie. Trzy minuty przed końcem tego dość nudnego widowiska w drugiej połowie Żupawka podwyższa na 6-0 za sprawą Michalskiego Kamila, tym razem świetnie wyłożył futbolówkę Wierzgacz Paweł. Wcześniej dobrych sytuacji nie wykorzystał między innymi Bąk czy wcześniej wspomniany Wierzgacz. Minutę po strzelonym golu przez nasz zespół odpowiedział szybką akcją Sobów zdobywając honorowe trafienie, a tak naprawdę piłkę do bramki skierował jeden z naszych piłkarzy (nie jestem w stanie napisać kto, gdyż akcja wydarzyła się bardzo szybko po naszym golu i nie udało się nagrać, gdyż wpisywany na stronę był aktualnie zmieniający sie wynik). W 90 minucie mogliśmy podwyższyć na 7-1, jednak jedenastki nie wykorzystał Walski Dawid którego strzał obronił bramkarz, jeszcze dobijał Tutak Tomasz, ale przestrzelił. (Dodam, że w polu karnym faulowany przez bramkarza był Leptacz Adrian stąd mieliśmy jedenastkę).
Wynik 6-1, pokazał iż mimo, że nie graliśmy dzisiaj nadzwyczajnie wygraliśmy na luzie i z wielkim zapasem bramkowym co jeszcze bardziej daje wiarę kibicom, że za tydzień może być pięknie.
Komentarze
Mydlenie oczu kibicom i wszystkimi ludziom, Żupawa odpuszcza awans a na stronie tak jakby już pewni awansu się rozpisują